Archive for the ‘Browarium (Nocne zwiedzanie)’ Category

Tyskie Browarium – "Tyskie nocą, czyli na tropie oryginalnej receptury"

Tyskie Browary Książęce są jednym z najstarszych browarów w Polsce. Pierwsze wzmianki o nim pochodzą z 1629r.. Przez minione lata zmieniała się jego nazwa i właściciele. W 1999r. Tyskie Browary Książęce połączyły się z browarem Lech Browary Wielkopolski i od tej pory występują jako Kompania Piwowarska z siedzibą w Poznaniu. Natomiast Muzeum Piwowarstwa, inaczej Browarium otwarte zostało w 2004r. Rocznie centrum wycieczkowe i browar odwiedza ok. 40 tys. gości z kraju i zagranicy. Z daleka już widoczne są  charakterystyczne browarniane kominy…

Kominy 2 Jak narodził się pomysł na Nocne Zwiedzanie Browaru? Pani Dorota Janas, koordynator Tyskiego Muzeum Piwowarstwa tak go tłumaczy: “Pomysł na Nocne Zwiedzanie Browaru zrodził się z dwóch przyczyn: skłonności do pracy w nadgodzinach i odwiecznej człowieczej tęsknoty. Przy okazji jednego z późnych powrotów z pracy dostrzegłam jak niesamowitą atmosferę tworzy widok zabytkowych budynków wyłaniających się z mroków nocy. Odnosiło się wrażenie, jakby z ciemności szeptały duchy czterowiekowej przeszłości tego browaru. I w tym miejscu odezwała się tęsknota za tajemnicą, która zawsze kojarzy się z nocą i miłym podekscytowaniem, jakie wytwarza się w ludzkiej wyobraźni przy przekraczaniu progu zabytków po zapadnięciu zmroku’”.

Już w ubiegłym roku wybierałam się do naszego browaru, by od środka zobaczyć, jak wygląda miejsce, gdzie rodzi się złocisty napój zwany piwem. Udało mi się to dopiero w tym roku. Przeczytałam informację, że aby udać się na wycieczkę po charakterystycznych jego miejscach, należy wysłać życzenia z okazji 5-lecia istnienia Browarium. Autorzy najlepszych zostaną nagrodzeni wejściówkami na tzw. nocne zwiedzanie. Wysłałam i wygrałam. Zanim jednak opowiem co zobaczyłam i czego się dowiedziałam kilka słów tytułem wstępu…

Tyskie Browarium, czyli inaczej Muzeum Piwowarstwa mieści się w dawnym budynku kościoła ewangelickiego z 1902r., stojącym na terenie Tyskich Browarów Książęcych. Ekspozycja muzeum to m.in. ponad 300 butelek z pocz. XIX wieku, oryginalne dębowe beczki, narzędzia bednarskie, podstawki, kufle, etykiety, dokumenty związane z historią piwa i tyskiego browaru.

Wszystko to posiada nowoczesną oprawę, przez co przyciąga i starszych i młodych, chcących zapoznać się z historią ziemi pszczyńskiej i Tyskich Browarów Książęcych. Wykorzystano tutaj m.in. technologię trójwymiarową, ekrany dotykowe, blue box, ekran plazmowy. Przechadzając się między gablotami, w pewnym momencie stajemy na przeszklonej podłodze, pod którą, w piwnicach muzeum mieści się pub. Tam z reguły kończy się każda trasa zwiedzania.

Zanim jednak wejdziemy w progi muzeum, w holu możemy zakupić akcesoria pamiątkowe, sygnowane znakiem “Tyskie”, m.in. piękne kufle, szklanice, otwieracze, podstawki oraz firmowe koszulki, polary, czapeczki i smycze.

Jako, że wybrałam się na nocne zwiedzanie, które miało rozpocząć się o 21.30, na miejscu stawiłam się nieco wcześniej, by zrobić kilka zdjęć.. Z daleka już dostrzegamy tak charakterystyczne kominy browaru.

Wchodząc przez bramę zauważamy rycinę przedstawiającą rozległe zabudowania browaru,

a nieco dalej budynek Browarium i Muzeum Miejskiego.

Cała grupa zebrała się w holu, czekając na przewodnika. Wiedziałam, że przez najbliższe kilkadziesiąt minut będziemy spacerować trasą wiodącą pomiędzy zabytkowymi budynkami browaru, gdzie napotkamy tajemnicze  postaci, które opowiedzą nam historie z dawnych dziejów tego miejsca. Nagle światło przygasło i pojawiła się zakapturzona postać w czarnej pelerynie. Okazało się, że  jest to Klucznik, który poprowadzi nas w świat duchów dawnego browaru. Polecił zabrać latarnie, ostrzegając, że ten, kto nie będzie miał przy sobie światła może nie wrócić: “Za światłem lampy, drodzy goście, podążajcie! Za światłem lampy…”. Pierwszą postacią, która powitała zebranych był dostojny książę  Jan Henryk XI. Z dumą spoglądał na swoje dzieło, rozbudowany browar…

Polecił Klucznikowi, by z naszą pomocą starał się odnaleźć recepturę, bez której niemożliwe jest warzenie  słynnego piwa, po czym oddalił się jedną z ciemnych uliczek, a my poszliśmy dalej.

Klucznik szedł na przedzie pilnując, by wszyscy podążali jego śladem, co chwila strofując maruderów, czyli zostających w tyle “fotografów”. Następnie wkroczyliśmy w progi warzelni, w której czekał na nas Stary Piwowar. W sposób rzeczowy, ale i dowcipny opowiedział nam o tajnikach kunsztu warzenia piwa, wtrącając w swą opowieść ciekawe anegdoty.

DSC00540

Wszyscy słuchaliśmy go z wielką uwagą. Naszą uwagę przykuło pomieszczenie stuletniej, czynnej do dziś zabytkowej warzelni, a szczególnie jej wystrój. Ściany zdobi ceramika majolikowa. Kafle te powstały w manufakturze w Karlsruhe w Badenii. Jako że trwała wojna zdobienia kafli są nader skromne. Dominują tu kłosy jęczmienia, chmielowe szyszki i symbole krystalicznej wody.

Stojąca tu aparatura, kotły nadal pełnią swą funkcję, a zamawiał je jeszcze książę pan, dawny właściciel tyskich browarów.

Pod koniec naszej wizyty w warzelni do Piwowara przyszła jego gadatliwa żonka, strofując go, że nie wraca na czas do domu.

Od tej chwili dołączyła ona do naszej grupy, zaganiając wszystkich razem jak kwoczka kurczęta ;-).  Następnie Klucznik poprowadził nas w intrygujące miejsce. Blask latarni oświetlał zabytkowe budynki, które mijaliśmy, bo czasem oświetlenie elektryczne gasło. Wszystkim udzielało się dziwne podekscytowanie.

Przystanęliśmy prawie w zupełnej ciemności, przed budynkiem starej słodowni, w którego oknie na najwyższym piętrze zamigało nikłe światełko. Po chwili zaczęło ono pojawiać się w oknach niższych kondygnacji, aż  w końcu w drzwiach pojawiła się dziwna postać z latarenką w dłoni. Był to Słodownik. Jak każdy z duchów i on także przekazał Klucznikowi swoją część receptury.

Wiedziałam, że lepiej nie narażać się duchom, by dotrzeć cało do końca nocnego spaceru, ale zdarzyło mi się “bliskie spotkanie trzeciego stopnia” z jednym z nich, Klucznikiem. Właśnie patrząc w obiektyw aparatu przymierzałam się do następnego zdjęcia, bacząc, by nie zostać upomnianą przez idącą na końcu żonę Piwowara, gdy zderzyłam się z “czymś” czarnym. Okazało się, że to peleryna Klucznika. Pogroził mi palcem pytając, czy miałam zamiar wejść w ducha? Grzecznie przeprosiłam… Poszliśmy dalej. W pewnym momencie rozległ się dźwięk harmonii. Podążaliśmy w kierunku Domu Kawalera, w którym niegdyś zamieszkiwali pracownicy browaru stanu wolnego. Wybudowano go w roku 1905. Dziś mieści się tutaj Dyrekcja Browaru.

Tutaj grupę poszukiwaczy tajemniczej receptury powitał lekko podchmielony młodzieniec, który przerywając grę na akordeonie opowiedział jak toczyło się życie mieszkańców tego domu.

Byli to przeważnie młodzi ludzie, więc w tygodniu po ciężkiej szychcie i w niedziele mieli prawo spędzać czas na zabawie w towarzystwie dziewcząt, piwa i muzyki. Podczas gdy on zapewniał, że do Domu Kawalera niewiasty nie miały wstępu, za jego plecami w oknie pojawiała się postać zgoła nie męska. Była to śliczna dziewczyna, która uśmiechając się i puszczając oko do zebranych zaprzeczała prawdziwości słów chłopaka.

Był to najweselszy duch, którego spotkaliśmy podczas tej naszej przygody. Jasno i przejrzyście wytłumaczył, kiedy można napić się piwa bezkarnie. Według niego Wolno to uczynić we wszystkie dni mające w swojej nazwie literkę “d”, a więc w poniedziałek, środę, niedzielę i … dziś 😉 Na koniec spuentował całą swoją opowieść słowami: “Podchmieleni nie grzeszymy, a jak nie grzeszymy, to idziemy do nieba. Napijmy się więc piwa i chodźmy do nieba!”. Z uśmiechem na ustach słuchaliśmy tych “mądrości”, tylko Klucznik był poważny. Na zakończenie spotkania z Kawalerem swoje trzy grosze dorzuciła żona Piwowara, ganiąc młodzieńczy pociąg do piwa.

Zanim opuściłam to miejsce, przyjrzałam mu się nieco dokładniej.

Następnym punktem naszego spaceru było spotkanie z bednarzem. Pojawił się nam w kłębach pary, stojąc przy sporej beczce. Opowiedział o swojej pracy i realiach życia codziennego. Pokazał też  narzędzia, którymi się posługiwał przed laty. Jak widać swoją opowieścią zainteresował nawet Klucznika.

Dowiedziałam się, że wykonywane tutaj beczki powstawały z drzewa dębowego. Poszczególne ich części takie jak: klepki, dennice i obręcze łączono w całość, potem ich wnętrze smarowano smołą tyrolską dla zapewnienia szczelności i warstwy ochronnej. Następnie beczki były legalizowane, to znaczy sygnowano je nazwą browaru, znakiem ochronnym oraz nadawano im numer i wypalano pojemność.

Żegnając bednarza, podążyliśmy za naszym przewodnikiem, mijając po drodze starą sapiącą wysłużoną lokomotywę.

Za kilka chwil jesteśmy już świadkami sceny, gdy to młoda dziewczyna wymyka się z domu rodzinnego i w tajemnicy przed rodzicami biegnie na spotkanie z mieszkańcem Domu Kawalera. Ich przekomarzanie się jest zabawne i bardzo naturalne.

Gdy dziewczyna pobiegła w ciemną uliczkę udaliśmy się w kierunku Willi Mullera.  W 1866 roku został on mistrzem browarniczym, w wkrótce dyrektorem Browaru Książęcego. Za jego rządów nastąpiła znacząca rozbudowa browaru. Jego gabinet mieścił sie na parterze, natomiast na piętrze znajdowały się apartamenty prywatne dla księcia i jego gości. Jak sądzę to dlatego właśnie przed willą czekała na nas następna historyczna postać. Była to Angielka Daisy, pierwsza żona syna księcia, Jana Henryka XV. Piękna, dystyngowana dama, elegancko ubrana, opowiadała jak toczy się jej życie. Salony, podróże, bale, piękne toalety, biżuteria… W bladoróżowej poświacie jej postać wydawała się zupełnie nierealna. Oto ona

Zebrani w ciszy i skupieniu wsłuchiwali się w słowa arystokratki.

Po chwili do Daisy dołączyła druga żona Jana Henryka XV, Hiszpanka Klotylda. Była to kobieta energiczna, żywiołowa i bardzo gadatliwa. Zdominowała spokojną, z lekka flegmatyczną Angielkę. Z nieskrywaną przyjemnością opowiadała o swoich licznych romansach.

Nagle Klotylda zerwała się i pobiegła w stronę stojącej w ciemnościach dorożki. Stało się to tak szybko, że nie zdążyłam nawet tego faktu uchwycić w postaci zdjęcia.

Ostatnim przystankiem  naszej podróży w czasie był domek piwowara z 1894r. Była to niewielka siedziba głównego piwowara browaru. W swojej pracy kierował się węchem, smakiem, okiem i wieloletnim doświadczeniem. To on decydował o jakości piwa poprzez ciągłe próbowanie go toteż prawie codziennie wracał do domu chwiejnym krokiem. By nie było na jego drodze żadnych przeszkód, jego domek nie posiadał żadnych progów, czy też stopni.

Tutaj osobą pierwszoplanową wobec nieobecności męża była żona Piwowara, która nie omieszkała ponarzekać na niego i jego pracę.

Było to już pożegnanie z browarem nocą. Te wszystkie postaci ukazały nam jego jakże inne, ciekawsze i niejako magiczne oblicze. Z żalem opuszczaliśmy te ciemne zakamarki. Pewnym pocieszeniem były słowa pani piwowarowej, że zasłużyliśmy na poczęstunek w mieszczącym się w piwnicach Browarium pubie więc ruszyliśmy w jego kierunku…

Tutaj, przy szklanicy złocistego trunku można było podzielić się wrażeniami z tej jedynej w swoim rodzaju pouczającej podróży w czasie.

To nocne spotkanie z browarem sprzed lat, zabytkowymi budynkami, wyłaniającymi się z ciemności duchami robi spore wrażenie, zupełnie inne niż tradycyjne zwiedzanie w świetle dnia. Wszystkie biorące udział w tym spektaklu postaci są autentyczne, wybrane z bogatej historii browaru i ziemi pszczyńskiej. Prawdziwe są też ich opowieści. Zaproszeni na tę pełną atrakcji wędrówkę w świetle latarni i spotkanie z ”duchem” browaru zostają tylko nieliczni, toteż warto postarać się, by znaleźć się w ich gronie. Zachęcam i polecam…

Informacje o ofertach dotyczących zwiedzania tyskiego browaru znajdziecie na stronie www.tyskiebrowarium.pl/muzeum

Przytoczona wypowiedź pani D. Janas pochodzi ze strony: http://www.kamratowka.pl/wisla-noclegi-browar-nocne-zwiedzanie.html

—————————————————————————————————————————————-

Na zakończenie kilka ciekawostek dotyczących piwa, a pochodzących ze strony www.tyskie.pl

Wyprodukowanie 1 szklanki piwa wymaga:

3000 ziaren słodu
1-2 szyszek chmielu
4 szklanek wody

– Jeśli chodzi o wartości odżywcze to piwo posiada: witaminy z grupy B, związki mineralne i organiczne.

– Do produkcji piwa niezbędne są: słód, woda, chmiel i drożdże.

– Piwo bezalkoholowe uzyskuje się poprzez stosowanie przerywanej fermentacji lub też oddestylowanie alkoholu z gotowego piwa, natomiast piwa smakowe powstają dzięki dodaniu do nich owoców lub naturalnych aromatów.

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 10.0/10 (2 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)
O mnie …
Jestem humanistką. Swój wolny czas poświęcam na rozmowy "z sensem" oraz moje zainteresowania. Na zdjęciach staram się utrwalać obraz wszystkiego co piękne, ciekawe, magiczne... Prócz tego co widoczne dla oka, próbuję pokazać też to co kryją zakamarki duszy ludzkiej. Swoje przemyślenia w tej materii staram się ubierać w słowa, zwane poezją. A muzyka? Ona towarzyszy mi prawie we wszystkich moich poczynaniach. Jest lekarstwem na smutek i kompanem w radości, daje natchnienie oraz pozwala spokojnie zasnąć. Potrafi też dodać energii i pobudzić do działania. Bez muzyki nie potrafiłabym żyć... Na tej stronce znajdziecie opowieści o zamkach, pałacach, malowniczych ruinach i ... a zresztą sami zobaczycie ;-)
Kategorie
Moja muzyka na LastFM
Rainbowpearl's Profile Page
Wszystkie artykuły archiwalne:
Licznik odwiedzin
Mój PR
Goście on-line
Mój Photoblog
Uwaga!
Użycie zdjęć bez wiedzy i zgody autora jest traktowane jako kradzież, zgodnie z Ustawą z dn. 4 lutego 1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dz. U. 1994 nr 24 poz 83 z późn. zm.
Gallery
Róża Żyrafa Klaudia Walencik Zamek Chudów Zamek Czocha. Zamek Bolczów Zamek Bobolice Zamek Chudów
Moi goście:
Oferta foto i video…

Zajrzyj tutaj jeśli potrzebujesz m.in. usług foto i video. Bogata oferta, krótkie terminy:

http://www.paweltokarz.jcom.pl/index.html

Elefanta.pl
skocz.com - Największy Katalog Stron www
StreetCom
Translate »